Wycieczka w Góry Sowie 5 – 8 września 2016r

img_1970Z naszych kochanych Suwałk wszędzie jest daleko. Musieliśmy pokonać odległość blisko 800 km, aby dojechać do celu, zajęło  nam ponad 11 godzin. Jednak warto było! Czekały na nas nie lada atrakcje. Większość z nas była w kotlinie Kłodzkiej po raz pierwszy.

W pierwszym dniu pojechaliśmy do Złotego Stoku, zwiedzaliśmy kopalnię złota. Można było zakupić płatki złota i inne pamiątki. W korytarzach dobry Skrzat strzegł pokładów cennego kruszcu, ale starymi kanałami przechadzał się Gnom, który straszył panie. Później zwiedzaliśmy Kłodzko i twierdzę Kłodzką. Kłodzko, to bardzo piękne miasteczko, szczególnie centrum, ze starymi kamieniczkami jest urocze, chociaż na wielu z nich widać ślady powodzi 1997 roku.

Kolejny dzień rozpoczął się z dużego „C”. Zwiedzaliśmy sztolnie w Walimiu. Wszyscy wyszliśmy bardzo przygnębieni. Los osób, które pracowały dla Niemców przy wykuwaniu tuneli w skałach w czasie II wojny, bardzo nas wszystkich wzruszył, tym bardziej, że do dzisiaj nie wiadomo w jakim celu.                       Dalszym punktem zwiedzania był zamek Grodno,  tak go nazwała przybyła ludność zza Buga. Zamek Grodno należy do najstarszych na Dolnym Śląsku. W dokumentach pierwsza o nim wzmianka pochodzi z 1315 roku i mówi o warowni jako własności księcia świdnicko-jaworskiego Bernarda.                                     W drodze do Krzeszowa oczom naszym ukazał  się nagle niezwykły widok – potężne opactwo cystersów. Składa się nań: bazylika mniejsza, kościół św. Józefa i Mauzoleum Piastów Śląskich. Z oddali całość wygląda jak gród obronny. Podobno zabytkowy kompleks widać nawet ze szczytu Śnieżki.                           To nie koniec atrakcji w tym dniu, czekało na nas jeszcze Chełmsko Śląskie. Osiem kilometrów od Krzeszowa, nad Zadrną i Metą leży „duża-nieduża” wieś Chełmsko Śląskie, w której zobaczyliśmy bezcenne, jedyne w Polsce Domy Tkaczy Śląskich – 11 domków (zwanych 11 Apostołami) postawionych w XVIII wieku nad rzeką, aby tkacze mogli bezpośrednio z niej korzystać. Był również 12 domek, zwany Judaszem, ale spłonął, ponownie postawiony, również uległ zniszczeniu. O tym pięknie opowiadał wierszem gospodarz jednego z domów, pan Adam.

W ostatnim dniu zachwycił nas zamek Książ. Pierwsza historycznie udokumentowana wzmianka podaje, że w latach 1288-91 warownię w Książu odnowił i rozbudował książę świdnicko-jaworski Bolko I, syn Bolesława Rogatki i wnuk Henryka Pobożnego. Ostatnimi właścicielami była rodzina HOCHBERGÓW i księżna Daisy, która pomimo dobrze zapowiadającego się małżeństwa, nie była szczęśliwa.                      Przed wyjazdem w drogę powrotną zwiedziliśmy Świdnicę.

Wróciliśmy zmęczeni, ale pełni wrażeń.

Tekst: Jadwiga Sowulewska, zdjęcia: Marianna Gref.